Poraz kolejny obudziłam się z ciężarem w sercu.
Poraz kolejny ten najważniejszy organ przypomina o swoim istnieniu i o tym, jaki ból temu towarzyszy.
Myśli dotyczą tylko jednej osoby.
Słowa chcą wypowiadać tylko jedno imie.
Dłonie dotykać tylko jednego ciała.
A stopy podążać tylko w jednym kierunku.
Lęk zawładnął moim życiem.
Tak bardzo boję się znowu umierać.
Boję się, że kolejny raz upadne i nikt nie będzie w stanie mnie podnieść.
Nauczyłam się cierpieć samotnie, ale serce domagało się uczuć. Pozwoliłam sobie na nie...
Lecz nie wiem czy postapiłam prawidłowo.
czwartek, 5 października 2017
wtorek, 19 września 2017
Skierowane do życia
Potrzebowałabym znaleźć swoją oazę.
Miejsce, w którym zmęczone myśli będą mogły się zdrzemnąć.
Chciałabym na chwilę uspokoić duszę. Zatrzymać jej bieg. Pozwolić zasnąć głębokim snem.
Codzienność jest niesamowicie przytłaczająca. Biegnie nieustannie do przodu.
Goni za czymś co jest nieosiągalne, ulotne, po prostu niedostępne.
Chcę się tylko zatrzymać, na chwilę.
Proszę.
Pozwól mi złapać oddech.
Taka gonitwa jest wyczerpująca.
Daj minutę spokoju, a później znowu zaczniemy uciekać, razem.
Miejsce, w którym zmęczone myśli będą mogły się zdrzemnąć.
Chciałabym na chwilę uspokoić duszę. Zatrzymać jej bieg. Pozwolić zasnąć głębokim snem.
Codzienność jest niesamowicie przytłaczająca. Biegnie nieustannie do przodu.
Goni za czymś co jest nieosiągalne, ulotne, po prostu niedostępne.
Chcę się tylko zatrzymać, na chwilę.
Proszę.
Pozwól mi złapać oddech.
Taka gonitwa jest wyczerpująca.
Daj minutę spokoju, a później znowu zaczniemy uciekać, razem.
poniedziałek, 11 września 2017
Pragnę ciszy
Jestem typem osoby, która ponad wszystko ceni sobie spokój.
Cenię momenty nieprzepełnione wrzaskiem.
Błogi stan musi otaczać i wypełniać przestrzeń wokół mnie.
To wtedy jest dobrze. Wtedy jest bezpiecznie.
a dziś...
Bezszelestny szept egzystencjalny zawładnął moją duszą.
Wypełnił serce harmonią.
Ogrzał zmrożone dłonie.
Otulił samotne ramiona.
Ogarnął ciszą zbłąkane myśli.
Wskazał drogę stopom.
Przyniósł nadzieję.
Uratował moje życie.
Cenię momenty nieprzepełnione wrzaskiem.
Błogi stan musi otaczać i wypełniać przestrzeń wokół mnie.
To wtedy jest dobrze. Wtedy jest bezpiecznie.
a dziś...
Bezszelestny szept egzystencjalny zawładnął moją duszą.
Wypełnił serce harmonią.
Ogrzał zmrożone dłonie.
Otulił samotne ramiona.
Ogarnął ciszą zbłąkane myśli.
Wskazał drogę stopom.
Przyniósł nadzieję.
Uratował moje życie.
niedziela, 10 września 2017
Czarne pomieszczenie
Zamknąłeś mnie w czarnym pomieszczeniu.
Otaczający chłód przepełnia moje serce.
Ty zniknąłeś z zasięgu mojego wzroku.
Nadal Cię czuję, wiem, że jesteś, ale oddalasz się.
Któregoś dnia odejdziesz na zawsze.
Całkowicie znikniesz.
Może wtedy moja czarna przestrzeń nabierze światła.
Może słońce postanowi ogrzać moją twarz.
A może serce?
Może zacznie bić szybciej?
Albo w ogólne zacznie bić.
Zapamiętam Cię, mimo, że wolałbyś bym została i bez tego.
Bez wspomnień, bez ciebie, bez powietrza.
Lecz uratuję się sama. Nauczyłeś mnie tego.
Wstanę. Znajdę okno. Odsłonię je. Wezmę oddech. Zacznę żyć.
Otaczający chłód przepełnia moje serce.
Ty zniknąłeś z zasięgu mojego wzroku.
Nadal Cię czuję, wiem, że jesteś, ale oddalasz się.
Któregoś dnia odejdziesz na zawsze.
Całkowicie znikniesz.
Może wtedy moja czarna przestrzeń nabierze światła.
Może słońce postanowi ogrzać moją twarz.
A może serce?
Może zacznie bić szybciej?
Albo w ogólne zacznie bić.
Zapamiętam Cię, mimo, że wolałbyś bym została i bez tego.
Bez wspomnień, bez ciebie, bez powietrza.
Lecz uratuję się sama. Nauczyłeś mnie tego.
Wstanę. Znajdę okno. Odsłonię je. Wezmę oddech. Zacznę żyć.
wtorek, 5 września 2017
zielona cisza
Chłód powietrza zderzył się z moją twarzą. Zachodzące słońce malowało niebo na kolor dojrzałych pomarańczy.
Z oddali krzyczały do mnie ptaki, że zbliża się noc, a jest ona o tej porze roku już dość dokuczliwa.
Woda pachniała wolnością. Delikatnie poruszała się pod wpływem wiatru.
Świat zatrzymał się tylko dla mnie.
Ogromna przestrzeń przepełniona leśnym pięknem zdawała się istnieć tylko dla takich chwil.
Cudownie jest móc odtwarzać w głowie chwile wolności, spokoju, ciszy.
Siedząc na przeludnionym i głośnym dworcu kolejowym zatapiam się we wspomnieniach zieleni.
Z oddali krzyczały do mnie ptaki, że zbliża się noc, a jest ona o tej porze roku już dość dokuczliwa.
Woda pachniała wolnością. Delikatnie poruszała się pod wpływem wiatru.
Świat zatrzymał się tylko dla mnie.
Ogromna przestrzeń przepełniona leśnym pięknem zdawała się istnieć tylko dla takich chwil.
Cudownie jest móc odtwarzać w głowie chwile wolności, spokoju, ciszy.
Siedząc na przeludnionym i głośnym dworcu kolejowym zatapiam się we wspomnieniach zieleni.
piątek, 25 sierpnia 2017
Słońce w pudełku
Położyłam zmęczone ciało na trawie. Pamiętam, że pachniało wtedy jesienią. Pomarańczowe światło zachodzącego słońca zdawało się być tak blisko. Czułam je, mogłam dotknąć, otulić się nim.
W moich wyobrażeniach słońce wpadało wprost do pudełka, które trzymałam w dłoniach. Kontrolowałam je.
To ja decydowałam kiedy blask promieni otoczy świat i kiedy noc pochłonie wszystkie istoty.
W tamtej chwili chciałam, aby tylko mnie wchłonęła czerń nocy. Pragnęłam zniknąć w tej fali ciemności.
Przymknęłam oczy tylko na kilka minut. Walczyłam z samą sobą, ale uległam wewnętrznemu zmęczeniu.
Przeprosiłam Boga i umarłam.
Trwało to kilka godzin. Byłam spokojna, szczęśliwa i spełniona, a wtedy...
Otworzyłam oczy, podniosłam brudną od trawy głowę. Pachniała zbożem.
Otworzyłam pudełko. Dałam światu kolejny dzień.
wtorek, 22 sierpnia 2017
Kilkaset dni
Zimna, ciemna noc dała mi Ciebie. Dała milion uśmiechów, pocałunków, milion zmartwień.
Zimowa noc dała nadzieję, dzięki której potrafiłam żyć. Kilkaset dni temu urodziłam się na nowo.
A to wszystko po to, by teraz umrzeć. By widzieć, że nowa miłość da ci to wszystko czego ja nie byłam w stanie.
Miłość potrafi wskrzesić życie. Ty mnie ożywiłeś. Pobudzileś moje serce, które nieustannie bije. A każde uderzenie to coraz większy ból.
Teraz czas obumrzeć, uciec, aby nigdy nie zobaczyć, że teraz to już nie ja sprawiam, że się uśmiechasz.
Zimowa noc dała nadzieję, dzięki której potrafiłam żyć. Kilkaset dni temu urodziłam się na nowo.
A to wszystko po to, by teraz umrzeć. By widzieć, że nowa miłość da ci to wszystko czego ja nie byłam w stanie.
Miłość potrafi wskrzesić życie. Ty mnie ożywiłeś. Pobudzileś moje serce, które nieustannie bije. A każde uderzenie to coraz większy ból.
Teraz czas obumrzeć, uciec, aby nigdy nie zobaczyć, że teraz to już nie ja sprawiam, że się uśmiechasz.
Subskrybuj:
Posty (Atom)