Zamknąłeś mnie w czarnym pomieszczeniu.
Otaczający chłód przepełnia moje serce.
Ty zniknąłeś z zasięgu mojego wzroku.
Nadal Cię czuję, wiem, że jesteś, ale oddalasz się.
Któregoś dnia odejdziesz na zawsze.
Całkowicie znikniesz.
Może wtedy moja czarna przestrzeń nabierze światła.
Może słońce postanowi ogrzać moją twarz.
A może serce?
Może zacznie bić szybciej?
Albo w ogólne zacznie bić.
Zapamiętam Cię, mimo, że wolałbyś bym została i bez tego.
Bez wspomnień, bez ciebie, bez powietrza.
Lecz uratuję się sama. Nauczyłeś mnie tego.
Wstanę. Znajdę okno. Odsłonię je. Wezmę oddech. Zacznę żyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz