Potrzebowałabym znaleźć swoją oazę.
Miejsce, w którym zmęczone myśli będą mogły się zdrzemnąć.
Chciałabym na chwilę uspokoić duszę. Zatrzymać jej bieg. Pozwolić zasnąć głębokim snem.
Codzienność jest niesamowicie przytłaczająca. Biegnie nieustannie do przodu.
Goni za czymś co jest nieosiągalne, ulotne, po prostu niedostępne.
Chcę się tylko zatrzymać, na chwilę.
Proszę.
Pozwól mi złapać oddech.
Taka gonitwa jest wyczerpująca.
Daj minutę spokoju, a później znowu zaczniemy uciekać, razem.
wtorek, 19 września 2017
poniedziałek, 11 września 2017
Pragnę ciszy
Jestem typem osoby, która ponad wszystko ceni sobie spokój.
Cenię momenty nieprzepełnione wrzaskiem.
Błogi stan musi otaczać i wypełniać przestrzeń wokół mnie.
To wtedy jest dobrze. Wtedy jest bezpiecznie.
a dziś...
Bezszelestny szept egzystencjalny zawładnął moją duszą.
Wypełnił serce harmonią.
Ogrzał zmrożone dłonie.
Otulił samotne ramiona.
Ogarnął ciszą zbłąkane myśli.
Wskazał drogę stopom.
Przyniósł nadzieję.
Uratował moje życie.
Cenię momenty nieprzepełnione wrzaskiem.
Błogi stan musi otaczać i wypełniać przestrzeń wokół mnie.
To wtedy jest dobrze. Wtedy jest bezpiecznie.
a dziś...
Bezszelestny szept egzystencjalny zawładnął moją duszą.
Wypełnił serce harmonią.
Ogrzał zmrożone dłonie.
Otulił samotne ramiona.
Ogarnął ciszą zbłąkane myśli.
Wskazał drogę stopom.
Przyniósł nadzieję.
Uratował moje życie.
niedziela, 10 września 2017
Czarne pomieszczenie
Zamknąłeś mnie w czarnym pomieszczeniu.
Otaczający chłód przepełnia moje serce.
Ty zniknąłeś z zasięgu mojego wzroku.
Nadal Cię czuję, wiem, że jesteś, ale oddalasz się.
Któregoś dnia odejdziesz na zawsze.
Całkowicie znikniesz.
Może wtedy moja czarna przestrzeń nabierze światła.
Może słońce postanowi ogrzać moją twarz.
A może serce?
Może zacznie bić szybciej?
Albo w ogólne zacznie bić.
Zapamiętam Cię, mimo, że wolałbyś bym została i bez tego.
Bez wspomnień, bez ciebie, bez powietrza.
Lecz uratuję się sama. Nauczyłeś mnie tego.
Wstanę. Znajdę okno. Odsłonię je. Wezmę oddech. Zacznę żyć.
Otaczający chłód przepełnia moje serce.
Ty zniknąłeś z zasięgu mojego wzroku.
Nadal Cię czuję, wiem, że jesteś, ale oddalasz się.
Któregoś dnia odejdziesz na zawsze.
Całkowicie znikniesz.
Może wtedy moja czarna przestrzeń nabierze światła.
Może słońce postanowi ogrzać moją twarz.
A może serce?
Może zacznie bić szybciej?
Albo w ogólne zacznie bić.
Zapamiętam Cię, mimo, że wolałbyś bym została i bez tego.
Bez wspomnień, bez ciebie, bez powietrza.
Lecz uratuję się sama. Nauczyłeś mnie tego.
Wstanę. Znajdę okno. Odsłonię je. Wezmę oddech. Zacznę żyć.
wtorek, 5 września 2017
zielona cisza
Chłód powietrza zderzył się z moją twarzą. Zachodzące słońce malowało niebo na kolor dojrzałych pomarańczy.
Z oddali krzyczały do mnie ptaki, że zbliża się noc, a jest ona o tej porze roku już dość dokuczliwa.
Woda pachniała wolnością. Delikatnie poruszała się pod wpływem wiatru.
Świat zatrzymał się tylko dla mnie.
Ogromna przestrzeń przepełniona leśnym pięknem zdawała się istnieć tylko dla takich chwil.
Cudownie jest móc odtwarzać w głowie chwile wolności, spokoju, ciszy.
Siedząc na przeludnionym i głośnym dworcu kolejowym zatapiam się we wspomnieniach zieleni.
Z oddali krzyczały do mnie ptaki, że zbliża się noc, a jest ona o tej porze roku już dość dokuczliwa.
Woda pachniała wolnością. Delikatnie poruszała się pod wpływem wiatru.
Świat zatrzymał się tylko dla mnie.
Ogromna przestrzeń przepełniona leśnym pięknem zdawała się istnieć tylko dla takich chwil.
Cudownie jest móc odtwarzać w głowie chwile wolności, spokoju, ciszy.
Siedząc na przeludnionym i głośnym dworcu kolejowym zatapiam się we wspomnieniach zieleni.
Subskrybuj:
Posty (Atom)