sobota, 14 października 2017

motywacja do życia

Zapominamy o tym co boli najbardziej.
Zapominamy, że skrzywdzonej duszy nie można posklejać.
Odłamane kawałki z Twojego wnętrza starają się zrosnąć, ale doskonale zdajesz sobie sprawę, że to nigdy nie nastąpi.
Robisz sobie złudną nadzieję chwilowym przypływem szczęścia.
Kilkusekundowym uśmiechem.
Szybszym biciem serca.
Zaczyna rodzić się myśl, że może tym razem pokonasz cierpienie. Udowodnisz przede wszystkim sobie, że Ty również możesz być szczęśliwy. Zaczynasz myśleć, że Tobie szczęście należy się tak samo, jak tym wszystkim uśmiechniętym ludziom dookoła Twojego małego świata.

Lecz któregoś dnia potykasz się na schodach, upadasz.
Lądujesz przed jak ci się zdaje najszczęśliwsza osobą jaką znasz. Tylko tym razem ona nie zdążyła nałożyć maski. Widziałeś jej łzy, w które nie możesz uwierzyć.
Zdenerwowana osoba ucieka, boi się, że wyjawisz jej sekret.

Siedzisz na schodach i analizujesz to, co się właśnie stało. Postanawiasz uważniej przyglądać się ludziom. Każda osoba, która wydawała Ci się znajoma zaczęła być niezrozumiale inna, obca.
Te wszystkie uśmiechy przestały być jednoznaczne.
Dostrzegasz drugie dno? Przestajesz czuć się samotnie?

Zrozumiałeś, że to nie tylko Ty borykasz się z nieszczęściem. Nie tylko Ty budzisz się bez chęci do życia. I nie tylko Tobie dusza złamała się setki razy.

Wiem, jak bardzo możesz cierpieć teraz, jutro, za tydzień. Wiem, jak trudno jest podnieść głowę z poduszki gdy zadzwoni budzik koło godziny 6:30. Wiem, jak cholernie boli uśmiechanie się do ludzi, mimo, że serce krwawi. Wiem, że nie raz zastanawiałeś się jak zakończyć to co tak naprawdę już nie istnieje od dawna.
Życie, Twoje życie.
Nie widzisz w nim teraz sensu, ale uwierz mi, że za rok, dwa czy nawet dziesięć lat będziesz dziękował sobie, że teraz zabrakło Ci odwagi by przestać oddychać.

niedziela, 8 października 2017

idąc do przodu...

Zdarzyło mi się zbłądzić kilka razy. Zatraciłam się w szaleństwie.
Postawiłam stopy w złym miejscu.
Stojąc na rozstaju dróg wybrałam nie tą stronę, którą powinnam.
Tylko, że skąd mogłam wiedzieć, który kierunek będzie odpowiedni?
Życie nie pozwala nam widzieć przyszłości. Nie pokazuje, w którym miejscu będziemy znajdować się za kilka godzin, dni, czy lat.
Jest to swojego rodzaju magią, zagadką. To właśnie przyszłość jest naszą tajemnicą.
Ludzie mówią, że trzeba iść do przodu, zapominając o tym, co za nami.
Ale, to właśnie te doświadczenia, te wszystkie kroki postawione w złym kierunku ukształtowały nasz charakter. Naszą pewność siebie. Nasze życie.
Dlatego ja, na przekór ludziom, którzy tak bardzo mnie nienawidzą, którzy czekają, aż upadnę i nie będę w stanie wstać - kroczę przed siebie z dumnie podniesioną głową.
Pamiętając ile razy upadłam i ile razy miałam obok kogoś, kto podał mi dłoń.
Ludzie mnie przerażają, napełniają lękiem, ale to dzięki nim wciąż stawiam kolejne kroki. Oddycham. Uśmiecham się. Jestem.

Dziękuje wszystkim, dzięki którym umiem żyć.






czwartek, 5 października 2017

Lęk przed miłością

Poraz kolejny obudziłam się z ciężarem w sercu.
Poraz kolejny ten najważniejszy organ przypomina o swoim istnieniu i o tym, jaki ból temu towarzyszy.

Myśli dotyczą tylko jednej osoby.
Słowa chcą wypowiadać tylko jedno imie.
Dłonie dotykać tylko jednego ciała.
A stopy podążać tylko w jednym kierunku.

Lęk zawładnął moim życiem.
Tak bardzo boję się znowu umierać.
Boję się, że kolejny raz upadne i nikt nie będzie w stanie mnie podnieść.

Nauczyłam się cierpieć samotnie, ale serce domagało się uczuć. Pozwoliłam sobie na nie...

Lecz nie wiem czy postapiłam prawidłowo.