Znalazłam drzewo, odkryłam słońce. Moja kąpiel w nim nie trwała długo, lecz dla mnie czas wtedy się zatrzymał. Nie istniał. Nie biegł do przodu. Stał i czekał, aż pozwolę mu ruszyć. Spojrzałam w górę, na strumień słonecznej wody, oślepił mnie blask tego piękna. Ciepło uderzające na twarz obmyło mnie z wszelkich trosk, a lekki podmuch wiatru osuszył każdą łzę. W tamtej chwili zakończyłam swoją kąpiel. Spojrzałam na mojego współtowarzysza. On nie uczestniczył w kąpieli, on stał z boku i obserwował czy jestem bezpieczna, czy pod wpływem zachwytu nie opadam w dół. Stał obok i był. Zrozumiałam jak wiele to znaczy.
poniedziałek, 19 września 2016
Kąpiel w słońcu
Miażdżąco bardzo inspiracyjny jest las. Ta konstelacja drzew połączona z przebijającymi się promieniami słońca zmusza do zrobienia zdjęcia czy do napisania o tym tutaj. Nie potrafię przejść obojętnie obok tego zjawiska.
Znalazłam drzewo, odkryłam słońce. Moja kąpiel w nim nie trwała długo, lecz dla mnie czas wtedy się zatrzymał. Nie istniał. Nie biegł do przodu. Stał i czekał, aż pozwolę mu ruszyć. Spojrzałam w górę, na strumień słonecznej wody, oślepił mnie blask tego piękna. Ciepło uderzające na twarz obmyło mnie z wszelkich trosk, a lekki podmuch wiatru osuszył każdą łzę. W tamtej chwili zakończyłam swoją kąpiel. Spojrzałam na mojego współtowarzysza. On nie uczestniczył w kąpieli, on stał z boku i obserwował czy jestem bezpieczna, czy pod wpływem zachwytu nie opadam w dół. Stał obok i był. Zrozumiałam jak wiele to znaczy.
Znalazłam drzewo, odkryłam słońce. Moja kąpiel w nim nie trwała długo, lecz dla mnie czas wtedy się zatrzymał. Nie istniał. Nie biegł do przodu. Stał i czekał, aż pozwolę mu ruszyć. Spojrzałam w górę, na strumień słonecznej wody, oślepił mnie blask tego piękna. Ciepło uderzające na twarz obmyło mnie z wszelkich trosk, a lekki podmuch wiatru osuszył każdą łzę. W tamtej chwili zakończyłam swoją kąpiel. Spojrzałam na mojego współtowarzysza. On nie uczestniczył w kąpieli, on stał z boku i obserwował czy jestem bezpieczna, czy pod wpływem zachwytu nie opadam w dół. Stał obok i był. Zrozumiałam jak wiele to znaczy.
piątek, 9 września 2016
Sekunda dla desperatki
Wyniszczenie człowieka zaczyna się w domu. Tu gdzie budujesz swój charakter, uczysz się poznawać świat, odkrywasz coraz to nowsze i ciekawsze rzeczy, tak samo tu umierasz. Niszczysz siebie, swój organizm, psychikę. Wszystko co do tej pory uważałeś za dobre i słuszne - przestaje takim być. Bezpiecznie czujesz się z dala od domowej przestrzeni i z daleka od tego co znasz najlepiej - własnego pokoju. Te same ściany na które patrzysz po raz któryś po przebudzeniu przestają być znajome. Pęknięcia na suficie, których było niewiele stały się niemożliwe do zliczenia. Odzwierciedlają one twoje serce, a może i dusze, Umierasz? Niestety nie. Czujesz, że twoje życie wali się na milion kawałków, ale tak naprawdę będziesz czuł się o wiele gorzej jeszcze nie jeden raz. Wystarczy, że się nie poddasz. Chcesz to zrobić? Nie potrzebnie. Mimo, iż nic w życiu nie jest łatwe i proste jak na filmach, mimo, iż dostaniesz porządnego kopa jeszcze jakieś milion razy, mimo, iż twoje oczy napełnione będą łzami tak często, że wypełniłbyś nimi Ocen Atlantycki to ŻYJ. Żyj chociażby dla sekundy szczęścia, które możesz spotkać na ciemnej i trudnej drodze jaką jest ludzka egzystencja.
piątek, 2 września 2016
Ostróda Reggae Festival
Witam wszystkich po dość długiej przerwie. Spowodowana ona była brakiem zdjęć oraz małą ilością czasu. Podczas wakacji spory czasy spędzałam poza domem i nie było możliwości pisania tutaj. Między innymi cudowne cztery dni spędziłam na mazurach. Ostróda, która sama w sobie jest pięknym miastem gościła od 11 do 14 sierpnia fanów albo może raczej wielbicieli, muzyków, producentów muzyki reggae. Ostróda Reggae Festival to moim zdaniem najlepszy tego typu event w Polsce. Wspaniała organizacja, pomysł, naprawdę wszystko dopięte na ostatni guzik. Mnóstwo artystów z całego świata cieszyło uszy tysięcy odbiorców. Koncerty na bardzo wysokim poziomie sprawiły, że jeszcze bardziej zakochałam się w tej muzyce. Pisząc o tym wydarzeniu nie można nie wspomnieć o ludziach znajdujących się na festivalu. Uśmiech, energia, miłość i braterstwo. To idealne słowa opisujące tamtą zbiorowość, ale te słowa również charakteryzują to, co połączyło tych ludzi - muzykę reggae. ORF to wydarzenie, na którym z nieba w połowie lata spada śnieg, a tuż przed nim nasze oko cieszą bańki mydlane. Miliony kolorowych, lekkich i delikatnych baniek unoszących się nad naszymi głowami. Wydzielona jest tam przestrzeń pełna piany, w której znów można poczuć się jak małe dziecko. Na samą myśl o tych cudownych dniach uśmiecham się. Wiem, że na pewno tam powrócę.
Trzymajcie się ciepło!
Trzymajcie się ciepło!
Subskrybuj:
Posty (Atom)





