niedziela, 27 listopada 2016

M.

'Nigdy nie zastanawiałem się nad tym jak umrę, ale umrzeć za kogoś kogo się kocha wydaje się być dobrą śmiercią'
Kojarzycie ten cytat z pierwszej części filmu kultowej sagi 'Zmierzch'? Nie wiem dlaczego, ale poniższe zdjęcia delikatnie przypominają mi klimat tego uwielbianego przeze mnie seansu. Tyle razy widziałam już te sceny, te postaci. Dialogi znam niemalże na pamięć, ale mimo to za każdym razem wracam z wielką przyjemnością do tego filmu. Pewnie każda z nas chciałaby się tak zakochać jak Bella i być tak kochana jak Ona przez Edwarda. Ale przecież miłość w filmach jest wyidealizowana! Chyba jestem skłonna zaprzeczyć temu stwierdzeniu. Może moja miłość nie będzie wieczna, tak jak ta ze 'Zmierzchu', ale jest tak samo piękna i silna. O swoim związku może nie powinno się pisać, aby nie zapeszać, ale taką miłością jaką mam okazje przeżywać warto się chwalić.
Mój M. był, jest i pewnie będzie zawsze wtedy kiedy najbardziej Go potrzebuje. Pociesza, Przytula. Wspiera. Kocha. Milczy wtedy kiedy wie, że każde słowo w tym momencie jest zbędne. Krzyczy, gdy potrzebuje Jego krzyku i trzyma za rękę, gdy się panicznie boję. Jest już nieodłączną częścią mojego życia i powoli staje się jego całością. Był ze mną w najgorszych momentach mojego życia. Był wtedy, kiedy każdy inny na Jego miejscu po prostu by się poddał. Jest pewnie wiele słów, które opisałyby moje uczucia znacznie lepiej, ale ciężko jest mi je teraz przywołać. Wiem, że jeszcze przede mną, przed nami całe życie i bardzo się z tego cieszę! Naprawdę, jestem bardzo szczęśliwa.
Życzę każdemu takiej miłości, bo zabrzmi to banalnie, ale jest ona w życiu najważniejsza.


PS: Spadł dzisiaj śnieg! Pierwszy w tym roku!





























poniedziałek, 31 października 2016

Jesień

Witam wszystkich po niewielkiej przerwie. Studia pochłaniają trochę czasu, więc proszę o wyrozumiałość. 
Dzisiejszy post dotyczy jesieni. Pory roku wydaje mi się, że znienawidzonej przez większość. Są jednak osoby uwielbiające ten czas. Dźwięk deszczu stukającego o parapet, gorąca herbata, wieczory z książką no i oczywiście kolory! Miłośnicy jesienni nie patrzą na to, że jest zimno, mokro i szaro. Doceniają jesień za żółto pomarańczowe liście lśniące w zachodzącym słońcu. Doceniają ją za powiewy wiatru te delikatne i te większe. Doceniają jesień za refleksje do których ta pora roku ich zmusza. A ja? Ja kocham czy nienawidzę jesień? Cenie w niej urok, zmysłowość i wdzięk. Potrafi mnie zaskoczyć. Jej zmienność jest intrygująca, prawda? W jesieni piękne jest złoto, które staje się nagle tak tanie i tak dostępne wszędzie i dla każdego. Można je obserwować i zachwycać się jego pięknem, ale można tez je zatrzymać, zerwać,wysuszyć. Złoto w postaci liści. Złoto idealne. To złoto nie prowadzi do kłótni, zabójstw, kradzieży. To bezpieczne i wartościowe wizualnie złoto. 
Szkoda, że to prawdziwe jest tak bardzo szkodliwe i naruszające moralność człowieka.


*Powtórzenia są tutaj zastosowane celowo. Mają uwydatniać sens i przesłanie moich słów.












środa, 5 października 2016

Moje nowe, małe miejsce

Cześć, pisze teraz tego posta z zupełnie innego miejsca. Nadszedł październik, a z nim nie tylko piękne kolorowe liście czy wieczory z kocem i herbatą. Dla mnie październik do czas zmian. Nowe miasto, nowi znajomi, nowa szkoła. Rozpoczęłam naukę na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Wow, sama jeszcze trochę nie wierzę. Ale jestem tu. Mam nowy pokój. Ba, mam nowe mieszkanie, co prawda nie jest ono calutkie tylko i wyłącznie moje. W małym, ładnym lokum na XI piętrze budynku znajduje się moje królestwo. Najmniejsze w historii królestwo. W tych czterech ścianach musiałam pomieścić siebie, moje rzeczy i tęsknoty i pragnienia również. Mam tutaj Bobasa, Alfreda i poduszkę imitującą serduszko mojego M. Mam tutaj ze sobą moich przyjaciół, którzy zerkają na mnie w dzień oraz rodzinę pilnującą mnie w nocy. Mam swój mały zapas świeczek, moje kosmetyki i przepiękne lusterko. W końcu mam również miejsce na pędzle! Mam swoją lampkę i patyczki higieniczne w cukiernicy. Mam to czego potrzeba do ... hm, życia. Ja swoje nowe, inne życie rozpoczęłam tutaj, a Ty? Gdzie czujesz, że oddychasz?

Do dzisiejszej notki przygotowałam krótki filmik, który jeszcze lepiej pokaże moje 'nowe, małe miejsce'.

Niestety strona zepsuła jakość filmu, więc polecam oglądać na małym obrazie :(
Jeżeli uda mi się w jakikolwiek sposób naprawić jego jakość to na pewno to zrobię!

A poniżej kilka kadrów. 








poniedziałek, 19 września 2016

Kąpiel w słońcu

Miażdżąco bardzo inspiracyjny jest las. Ta konstelacja drzew połączona z przebijającymi się promieniami słońca zmusza do zrobienia zdjęcia czy do napisania o tym tutaj. Nie potrafię przejść obojętnie obok tego zjawiska.

Znalazłam drzewo, odkryłam słońce. Moja kąpiel w nim nie trwała długo, lecz dla mnie czas wtedy się zatrzymał. Nie istniał. Nie biegł do przodu. Stał i czekał, aż pozwolę mu ruszyć. Spojrzałam w górę, na strumień słonecznej wody, oślepił mnie blask tego piękna. Ciepło uderzające na twarz obmyło mnie z wszelkich trosk, a lekki podmuch wiatru osuszył każdą łzę. W tamtej chwili zakończyłam swoją kąpiel. Spojrzałam na mojego współtowarzysza. On nie uczestniczył w kąpieli, on stał z boku i obserwował czy jestem bezpieczna, czy pod wpływem zachwytu nie opadam w dół. Stał obok i był. Zrozumiałam jak wiele to znaczy.











piątek, 9 września 2016

Sekunda dla desperatki

Wyniszczenie człowieka zaczyna się w domu. Tu gdzie budujesz swój charakter, uczysz się poznawać świat, odkrywasz coraz to nowsze i ciekawsze rzeczy, tak samo tu umierasz. Niszczysz siebie, swój organizm, psychikę. Wszystko co do tej pory uważałeś za dobre i słuszne - przestaje takim być. Bezpiecznie czujesz się z dala od domowej przestrzeni i z daleka od tego co znasz najlepiej - własnego pokoju. Te same ściany na które patrzysz po raz któryś po przebudzeniu przestają być znajome. Pęknięcia na suficie, których było niewiele stały się niemożliwe do zliczenia. Odzwierciedlają one twoje serce, a może i dusze, Umierasz? Niestety nie. Czujesz, że twoje życie wali się na milion kawałków, ale tak naprawdę będziesz czuł się o wiele gorzej jeszcze nie jeden raz. Wystarczy, że się nie poddasz. Chcesz to zrobić? Nie potrzebnie. Mimo, iż nic w życiu nie jest łatwe i proste jak na filmach, mimo, iż dostaniesz porządnego kopa jeszcze jakieś milion razy, mimo, iż twoje oczy napełnione będą łzami tak często, że wypełniłbyś nimi Ocen Atlantycki to ŻYJ. Żyj chociażby dla sekundy szczęścia, które możesz spotkać na ciemnej i trudnej drodze jaką jest ludzka egzystencja.




piątek, 2 września 2016

Ostróda Reggae Festival

Witam wszystkich po dość długiej przerwie. Spowodowana ona była brakiem zdjęć oraz małą ilością czasu. Podczas wakacji spory czasy spędzałam poza domem i nie było możliwości pisania tutaj. Między innymi cudowne cztery dni spędziłam na mazurach. Ostróda, która sama w sobie jest pięknym miastem gościła od 11 do 14 sierpnia fanów albo może raczej wielbicieli, muzyków, producentów muzyki reggae. Ostróda Reggae Festival to moim zdaniem najlepszy tego typu event w Polsce. Wspaniała organizacja, pomysł, naprawdę wszystko dopięte na ostatni guzik. Mnóstwo artystów z całego świata cieszyło uszy tysięcy odbiorców. Koncerty na bardzo wysokim poziomie sprawiły, że jeszcze bardziej zakochałam się w tej muzyce. Pisząc o tym wydarzeniu nie można nie wspomnieć o ludziach znajdujących się na festivalu. Uśmiech, energia, miłość i braterstwo. To idealne słowa opisujące tamtą zbiorowość, ale te słowa również charakteryzują to, co połączyło tych ludzi - muzykę reggae. ORF to wydarzenie, na którym z nieba w połowie lata spada śnieg, a tuż przed nim nasze oko cieszą bańki mydlane. Miliony kolorowych, lekkich i delikatnych baniek unoszących się nad naszymi głowami. Wydzielona jest tam przestrzeń pełna piany, w której znów można poczuć się jak małe dziecko. Na samą myśl o tych cudownych dniach uśmiecham się. Wiem, że na pewno tam powrócę.

Trzymajcie się ciepło!