...
Poparzyłam dłonie promieniami słońca. Poczułam ciepło na skórze i zlękłam się. Straciłam wzrok patrząc na światło. A to wszystko po to, by znaleźć nadzieję. I wiecie co? Udało się.
Odniosłam fizycznie rany, ale uzdrowiłam duszę. Znalazłam to, czego nie mogłam osiągnąć. To, czego nie byłam w stanie dotknąć przez wiele miesięcy. Zaryzykowałam i ocaliłam duszę. Moja fizyczność się odbuduje. Już zaczynam stawać na nogi. Nie wierzyłam, że jeszcze poczuję wewnętrzny spokój. Zapomniałam, że życie umie zaskakiwać.
My, ludzie mamy skłonności do tego, że chcemy wszystko mieć na teraz. Najlepiej na wczoraj. A przecież wystarczy poczekać. Zawsze, gdy jest źle to musi być w końcu dobrze. Niby głupie przysłowie, które mówi, że po burzy zawsze wychodzi słońce jest tak bardzo prawdziwe. Musimy pamiętać, że wszystko kiedyś przeminie. Dobro, które mamy również. Wszystko się zapętla, ale ostatecznie światło ogarnie cały nasz lokalny wszechświat.
...




