piątek, 25 sierpnia 2017

Słońce w pudełku

Położyłam zmęczone ciało na trawie. Pamiętam, że pachniało wtedy jesienią. Pomarańczowe światło zachodzącego słońca zdawało się być tak blisko. Czułam je, mogłam dotknąć, otulić się nim.
W moich wyobrażeniach słońce wpadało wprost do pudełka, które trzymałam w dłoniach. Kontrolowałam je.
To ja decydowałam kiedy blask promieni otoczy świat i kiedy noc pochłonie wszystkie istoty.
W tamtej chwili chciałam, aby tylko mnie wchłonęła czerń nocy. Pragnęłam zniknąć w tej fali ciemności.
Przymknęłam oczy tylko na kilka minut. Walczyłam z samą sobą, ale uległam wewnętrznemu zmęczeniu.
Przeprosiłam Boga i umarłam.
Trwało to kilka godzin. Byłam spokojna, szczęśliwa i spełniona, a wtedy...


Otworzyłam oczy, podniosłam brudną od trawy głowę. Pachniała zbożem.

Otworzyłam pudełko. Dałam światu kolejny dzień.








wtorek, 22 sierpnia 2017

Kilkaset dni

Zimna, ciemna noc dała mi Ciebie. Dała milion uśmiechów, pocałunków, milion zmartwień.
Zimowa noc dała nadzieję, dzięki której potrafiłam żyć. Kilkaset dni temu urodziłam się na nowo.

A to wszystko po to, by teraz umrzeć. By widzieć, że nowa miłość da ci to wszystko czego ja nie byłam w stanie.

Miłość potrafi wskrzesić życie. Ty mnie ożywiłeś. Pobudzileś moje serce, które nieustannie bije. A każde uderzenie to coraz większy ból.

Teraz czas obumrzeć, uciec, aby nigdy nie zobaczyć, że teraz to już nie ja sprawiam, że się uśmiechasz.

poniedziałek, 17 lipca 2017

Amsterdam

Lubię wracać do miejsc, w których czuję spokój. Do miejsc, w których mogę oddychać. Do miejsc, gdzie czekają na mnie ludzie, dla których jestem całym światem.

Amsterdam - z pozoru głośne miasto. Przepełnione ludźmi z różnych kultur. Ludźmi o różnych kolorach skóry, mówiących wieloma językami.
Amsterdam - miasto, w którym znajduje się mnóstwo hoteli, turystów. Miasto pełne szalonych imprez i festiwali.
Amsterdam - miejsce, w którym możesz być sobą. Nie musisz obawiać się konsekwencji czy krytyki.

I po mimo tych wszystkich ludźi, ciągłego biegu, szumu samochodów, dzwonków rowerów czy hałasu metra słyszę tylko ciszę. Taką, której nie ma w żadnym innym miejscu na świecie.
I to właśnie tu czuję się najbezpieczniej. Czuję się wolna i czuję spokój. Przede wszystkim tutaj jestem szczęśliwa.
Z każdej strony otoczona jestem miłością, zrozumieniem, sympatią.
Uwielbiam całe miasto. Piękne budynki, kanały wodne, uśmiechających się na ulicach ludzi, kwiaty. Wszystko.
Ale najbardziej kocham tutaj rodzinę, tych, bez których nie byłoby mi dane kiedykolwiek postawić nogi na ulicach wspaniałego Amsterdamu. To oni sprawili, że moja wizja tego miejsca jest tak pozytywna. Dzięki nim, tak chętnie tutaj wracam. Dzięki nim czuję się wolna, a zarazem tak bardzo potrzebna.













piątek, 30 czerwca 2017

Światło



...

Poparzyłam dłonie promieniami słońca. Poczułam ciepło na skórze i zlękłam się. Straciłam wzrok patrząc na światło. A to wszystko po to, by znaleźć nadzieję. I wiecie co? Udało się.

Odniosłam fizycznie rany, ale uzdrowiłam duszę. Znalazłam to, czego nie mogłam osiągnąć. To, czego nie byłam w stanie dotknąć przez wiele miesięcy. Zaryzykowałam i ocaliłam duszę. Moja fizyczność się odbuduje. Już zaczynam stawać na nogi. Nie wierzyłam, że jeszcze poczuję wewnętrzny spokój. Zapomniałam, że życie umie zaskakiwać. 

My, ludzie mamy skłonności do tego, że chcemy wszystko mieć na teraz. Najlepiej na wczoraj. A przecież wystarczy poczekać. Zawsze, gdy jest źle to musi być w końcu dobrze. Niby głupie  przysłowie, które mówi, że po burzy zawsze wychodzi słońce jest tak bardzo prawdziwe. Musimy pamiętać, że wszystko kiedyś przeminie. Dobro, które mamy również. Wszystko się zapętla, ale ostatecznie światło ogarnie cały nasz lokalny wszechświat.

...






niedziela, 25 czerwca 2017

Nic nie mów

Nic już nie mów. Zaciśnij wargi najmocniej jak potrafisz. Możesz je również przegryźć. Poczujesz krew. Zaboli, ale tylko minimalnie i przez chwile. Nie chce by jakikolwiek dźwięk wypłynął z Twoich ust w moim kierunku. Powiedziałeś już zbyt wiele. Proszę umilknij. To ostatnia rzecz, o którą Cię proszę. 
Moje usta krwawią już od miesięcy. Nienawidzę tego gorzkiego smaku. Gorycz krwi wypełnia moje serce, które pomału staram się skleić w całość.
Wiesz jak ciężko było wstać, gdy rzuciłeś mnie w przepaść? Byłam pewna, że zginę, że upadek spowoduje nieodwracalne szkody w moim ciele i przede wszystkim duszy. Wiem, że te słowa będą sprawiały, że zaszklą Ci się oczy, ale przepraszam. muszę gdzieś przechowywać swoje myśli. 
Nie martw się. Podniosłam głowę, stanęłam na nogach i próbuję iść. 
Prawie z głową w chmurach stawiam krok za krokiem. Znalazłam drogę, w której mogę czuć się bezpiecznie. Nie ma Cię tutaj, ale tak jest mi dobrze. Nauczyłam się funkcjonować bez ciebie.










poniedziałek, 19 czerwca 2017

stłumione emocje

Zaciskam powieki aby nie wydobyła się z oczu żadna łza.
Staram się z całych sił powstrzymać lawinę smutku.
Zza zamkniętych drzwi do uszu docierają stłumione dźwięki.
Znasz je od bardzo dawna.
Słyszysz je ilekroć jesteś w domu.
Musisz opanować strach, bo on tylko napędza twojego kata.
Nie możesz się bronić, ani atakować.
Czekasz aż to on wykonana ruch.
Czekasz aż za kilka godzin wszystko wróci do normy.
Zaciskasz pięści.
Tłumisz płacz w poduszce.
Dusisz się.
Wewnętrznie krwawisz z bezsilności.
Zastanawiałeś się już tyle razy jak długo to będzie trwać.
Jak długo będziesz tak psychicznie maltretowany.
Tyle razy słyszałeś rzeczy, które nigdy nie powinny dotrzeć do Twojej świadomości.
Przecież jesteś tylko dzieckiem.
Nie można cię obwiniać za zło tego świata.
Nie czuj się winny...

Mamo, ja jestem tylko dzieckiem...







czwartek, 8 czerwca 2017

"Lubię tą ciszę i spokój w bloku na 30 metrach"

Wszystko się tak szybko zmieniło. Całe życie, emocje, myśli. Nadzieja przychodzi i odchodzi. Bawi się naszymi uczuciami.
Wszyscy o coś pytają. Zadają pytania, które wrzynają się w serce. Ludzie tak dużo mówią, obiecują, kochają, a później odchodzą. Jest szczęście, jest euforia, ale za chwilę smutek i płacz. Nie potrafisz się uśmiechnąć, skoro życie nauczyło tylko płakać. Doświadczyłeś straty i bezsilności.
Umarłeś już minimum dwa razy. Jak masz teraz żyć, po tym wszystkim co widziałeś, co czułeś w przeszłości. Chwile mijają jedna za drugą. Wszystko przemija, a ty tkwisz w małym pokoju z długopisem w ręku.
Leżysz na podłodze i zastanawiasz się, dlaczego nie potrafisz być szczęśliwy. Dlaczego przeraża Cię świat i ludzie. Dlaczego boisz się słońca i dlaczego tylko w samotności czujesz się bezpiecznie. Nie pozwolisz się już skrzywdzić. Nie dopuścisz, by ktoś po raz kolejny rozerwał Ci serce na strzępy.
Umarłeś i wróciłeś. Nikt nie wie na jak długo. Widziałeś siebie już na drugim świecie, prawda? Nikt nie potrafi zrozumieć emocji i myśli wypełniających Twoją głowę. Wracasz do muzyki - proste słowa wydają się być znajome, a dźwięki łagodzą posklejane serce.


"Zostań, jak nikt mnie znasz. Przecież dobrze wiesz, że boję się być sam"