Zamykasz oczy. Powieki opadają bardzo ciężko. Powoli tracisz widok na świat. Razem ze światłem znika wszystko inne. Nie widzisz nic, a czujesz wszystko. Czujesz uderzenia serca, zbyt szybkie i zbyt mocne. Słyszysz głębszy i szybszy oddech. Słyszysz szum. Jedna kropla wypływa z Twojego oka. Delikatnie spływa po policzku. Razem z nią wypływa ból. Otwierasz i zamykasz oczy raz po raz. Z jednej kropli powstało morze łez. Toniesz. Tracisz dech w piersiach. Woda wypełnia Twoje płuca. Nie widzisz już lądu. Straciłeś widok na to, co tak doskonale znałeś. Oddalasz się...
Marzysz o tym, by zapomnieć. By nie czuć i nie pamiętać już o niczym. Ból w klatce piersiowej przypomina Ci jednak, że wciąż kochasz. Kochać to znaczy cierpieć. Naucz się żyć z tęsknotą w sercu. Znajdź w sobie siłę, by unieść usta ponad powierzchnię wody. By wziąć ten ostatni wdech. Jeszcze nie możesz się poddać. To za szybko. Masz tyle siły, by przepłynąć dystans dzielący Cię od brzegu. Tam czeka szczęście i to wszystko czego pragniesz.
Nie jesteś SAM.
Oczyść twarz. Powietrze pachnie deszczem. Jest czyste. Naucz się selekcjonować to czym oddychasz, bo wcale nie musisz tonąć.
wtorek, 30 maja 2017
środa, 17 maja 2017
To, co potrzebne do życia
Zastanawiam się tak często dlaczego ja nadal żyję. Dlaczego robię co mogę, aby oddychać. Aby każdego dnia otwierać oczy, zakładać maskę i uśmiechać się do tych, którym na mnie zależy.
Teraz wiem, że to dlatego, że nauczyłam się kochać. Miłość jest najpotężniejszą z wszystkich mocy. Potrafi zabić, ale również wskrzesić. Nauczyłam się kochać, aby żyć.
Warto cierpieć, posiadać rany, aby w końcu poczuć się szczęśliwą, chociaż na sekundę. Nasze szczęście uzależnione jest od miłości. Kochajmy, aby umieć żyć.
wtorek, 16 maja 2017
Prawie erotyk
Zanurzyłam głowę w chmurach. Dotknęłam ich i zatonęłam bez pamięci. Czułam ich delikatność. Muskały moja skórę delikatnością piórka. Położyłam głowę jak na poduszce. Miękkość i puch sprawiły, że moje ciało przeszedł dreszcz pożądania.
Zamknęłam oczy i wróciłam pamięcią do chwil, gdy byłeś obok. Gdy leżałeś przy mnie i przytulałeś moje nagie ciało. Gdy Twoja dłoń krążyła subtelnie po skórze. Pamiętam ten dotyk. Pamiętam jak bardzo byliśmy blisko. Twoje słowa trafiały bezpośrednio w moje serce. Byłam szczęśliwa. Teraz tęsknię i czekam, aż znowu zatopię się w Twoich ramionach.
Zamknęłam oczy i wróciłam pamięcią do chwil, gdy byłeś obok. Gdy leżałeś przy mnie i przytulałeś moje nagie ciało. Gdy Twoja dłoń krążyła subtelnie po skórze. Pamiętam ten dotyk. Pamiętam jak bardzo byliśmy blisko. Twoje słowa trafiały bezpośrednio w moje serce. Byłam szczęśliwa. Teraz tęsknię i czekam, aż znowu zatopię się w Twoich ramionach.
środa, 10 maja 2017
karuzela
Życie. Tylko kilka liter, a tak wiele może znaczyć. Tak wiele może przynieść, lub zabrać. Jest tak cholernie niesprawiedliwe i trudne.
Dlaczego nikt nas w szkolenie uczy o tym, że większość czasu spędzimy na cierpieniu? Na wspominaniu przeszłości? Na przeglądaniu zdjęć? Na ukrywaniu łez pod sztucznym uśmiechem? Nikt nam nie mówi jak bardzo źle będzie nam ze samym sobą. Jak bardzo będziemy nienawidzić życia i jak często będziemy chcieli je zakończyć. Nikt nie mówił o bólu.
Wmawia się nam, że jesteśmy silni i poradzimy sobie ze wszystkim. Niestety nie każdy ma tyle szczęścia. Nie każdemu jesteśmy w stanie pomóc.
Nie każdy chce kontynuować ten żywot na karuzeli życia.
***
wtorek, 9 maja 2017
w dół
A gdy któregoś dnia się obudzisz i poczujesz się lepiej to nie będziesz już żył, po prostu.
Na tym świecie nie może być dobrze. Nie można odczuwać euforii. Szczęście opuściło Cię już wieki temu. Odeszło razem z tymi, którzy zostawili Cię już dawno. Nie liczyli się z tym co czujesz, jak bardzo będziesz cierpiał i na ile kawałków rozpadnie się Twoje serce. Jak bardzo samotnie spędzisz te ostatnie chwile durnej egzystencji.
Znowu płaczesz, znowu osuwasz się na podłogę i rozpadasz się. Łzy rozlewają się, topisz się w nich. Krzyczysz, ale przecież nikogo to nie obchodzi. Nikt nie chce usłyszeć jak wołasz o pomoc.
Z bezsilności milkniesz, krzyk zamienia się w szept. Giniesz.
Na tym świecie nie może być dobrze. Nie można odczuwać euforii. Szczęście opuściło Cię już wieki temu. Odeszło razem z tymi, którzy zostawili Cię już dawno. Nie liczyli się z tym co czujesz, jak bardzo będziesz cierpiał i na ile kawałków rozpadnie się Twoje serce. Jak bardzo samotnie spędzisz te ostatnie chwile durnej egzystencji.
Znowu płaczesz, znowu osuwasz się na podłogę i rozpadasz się. Łzy rozlewają się, topisz się w nich. Krzyczysz, ale przecież nikogo to nie obchodzi. Nikt nie chce usłyszeć jak wołasz o pomoc.
Z bezsilności milkniesz, krzyk zamienia się w szept. Giniesz.
sobota, 6 maja 2017
Życie z depresją
Wielki ciężar, który nosisz w swojej głowie przepełnia całe Twoje ciało. Słyszysz szum, nic innego nie dochodzi do Twoich uszu. Pochłaniasz tylko stłumione dźwięki nierozpoznawalne przez umysł. Tkwisz w stanie totalnej nieświadomości. Stoisz w miejscu lub cofasz się. Jedynym światłem w tym czarnym pomieszczeniu jest płomień świecy. Zapaliłeś ją kilka godzin temu, aby dodać sobie samemu otuchy, nadziei. Wiesz o tym, że ona nie przyjdzie. Wcale nie będziesz czuł się lepiej. Nic nie sprawi, że zaczniesz odczuwać satysfakcje ze swojego życia. Nie robisz już tego, co kiedyś sprawiało Ci przyjemność. Po co?
Nic już nie będzie jak kiedyś. Nie będziesz szczęśliwy. Marzysz o tym, by zamknąć oczy i już nigdy, przenigdy się nie obudzić. Każdy oddech sprawia niewyobrażalnie wielki ból. Twoja poduszka zdążyła już wchłonąć wszystkie łzy. Nie masz siły, by więcej płakać. Zabrakło już nawet tego. Wszystko powoli zaczyna być Ci odbierane.
Patrzysz w górę. Sufit wydaje się być ciekawszy od czegokolwiek. Nie jesteś w stanie obrócić się nawet w lewo lub prawo. Strach sparaliżował całe ciało, Nie czujesz już nic. Przestajesz istnieć.
Inspiracja: https://www.youtube.com/watch?v=EJ_S5Rjt_iI
Nic już nie będzie jak kiedyś. Nie będziesz szczęśliwy. Marzysz o tym, by zamknąć oczy i już nigdy, przenigdy się nie obudzić. Każdy oddech sprawia niewyobrażalnie wielki ból. Twoja poduszka zdążyła już wchłonąć wszystkie łzy. Nie masz siły, by więcej płakać. Zabrakło już nawet tego. Wszystko powoli zaczyna być Ci odbierane.
Patrzysz w górę. Sufit wydaje się być ciekawszy od czegokolwiek. Nie jesteś w stanie obrócić się nawet w lewo lub prawo. Strach sparaliżował całe ciało, Nie czujesz już nic. Przestajesz istnieć.
Inspiracja: https://www.youtube.com/watch?v=EJ_S5Rjt_iI
wtorek, 2 maja 2017
życie się toczy
Dotknęłam ręki Boga. Widziałam jak uśmiecha się do mnie i wyciąga prawą dłoń. Był jeszcze daleko, jego obraz rozmazywał się między chmurami. Przebijało jednak jego ciepło i nieskazitelnie białe światło. Tak bardzo pragnęłam być już u Jego stóp. Chciałam, żeby ukrył mnie, schował przed światem. Wiedziałam, że nie będę już czuć cierpienia, że skończą się łzy i skończy się mój czas.
Bóg jednak biorąc mnie w ramiona i otulając całym swoim ciepłem powiedział dwa słowa. Zaskoczyła mnie Jego decyzja. Byłam pewna, że to właśnie koniec.
To był początek. Mój nowy początek.
Jednak moja wycieczka po raju nie skończyła się tak szybko. Długo rozmawialiśmy, długo tłumaczone mi było dlaczego powinnam żyć. Miałam okazje zobaczyć Tych, do których zmierzałam.
Oni również jeszcze mnie tam nie chcieli.
Widziałam tam piękno, którego brak tutaj na dole, mimo, że On stworzył wszystko tak podobnie jak w Niebie. Zobaczyłam wielki las. Zielone liście kołysane przez wiatr. Słońce, które przebijało się między drzewami. Wodę, przy której, na brzegu poiły się młode łanie. Ptaki beztrosko śpiewały nad naszymi głowami, a powietrze było czystsze niż tutaj.
Bóg pozwolił mi to zapamiętać i z tym widokiem wrócić na ziemię. Bałam się, ale wiem, że już nie jestem sama. Nauczyłam się, że poddawanie się jest najgorszą z możliwych opcji. Cierpiałam po to, abym teraz doceniała jak wiele mam. Życie jest pełne niespodzianek, nauczyłam się tego późno, ale nie zapomnę już o tym.
'Po burzy zawsze wychodzi słońce' warto o tym pamiętać.
Bóg jednak biorąc mnie w ramiona i otulając całym swoim ciepłem powiedział dwa słowa. Zaskoczyła mnie Jego decyzja. Byłam pewna, że to właśnie koniec.
To był początek. Mój nowy początek.
Jednak moja wycieczka po raju nie skończyła się tak szybko. Długo rozmawialiśmy, długo tłumaczone mi było dlaczego powinnam żyć. Miałam okazje zobaczyć Tych, do których zmierzałam.
Oni również jeszcze mnie tam nie chcieli.
Widziałam tam piękno, którego brak tutaj na dole, mimo, że On stworzył wszystko tak podobnie jak w Niebie. Zobaczyłam wielki las. Zielone liście kołysane przez wiatr. Słońce, które przebijało się między drzewami. Wodę, przy której, na brzegu poiły się młode łanie. Ptaki beztrosko śpiewały nad naszymi głowami, a powietrze było czystsze niż tutaj.
Bóg pozwolił mi to zapamiętać i z tym widokiem wrócić na ziemię. Bałam się, ale wiem, że już nie jestem sama. Nauczyłam się, że poddawanie się jest najgorszą z możliwych opcji. Cierpiałam po to, abym teraz doceniała jak wiele mam. Życie jest pełne niespodzianek, nauczyłam się tego późno, ale nie zapomnę już o tym.
'Po burzy zawsze wychodzi słońce' warto o tym pamiętać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






