Wielki ciężar, który nosisz w swojej głowie przepełnia całe Twoje ciało. Słyszysz szum, nic innego nie dochodzi do Twoich uszu. Pochłaniasz tylko stłumione dźwięki nierozpoznawalne przez umysł. Tkwisz w stanie totalnej nieświadomości. Stoisz w miejscu lub cofasz się. Jedynym światłem w tym czarnym pomieszczeniu jest płomień świecy. Zapaliłeś ją kilka godzin temu, aby dodać sobie samemu otuchy, nadziei. Wiesz o tym, że ona nie przyjdzie. Wcale nie będziesz czuł się lepiej. Nic nie sprawi, że zaczniesz odczuwać satysfakcje ze swojego życia. Nie robisz już tego, co kiedyś sprawiało Ci przyjemność. Po co?
Nic już nie będzie jak kiedyś. Nie będziesz szczęśliwy. Marzysz o tym, by zamknąć oczy i już nigdy, przenigdy się nie obudzić. Każdy oddech sprawia niewyobrażalnie wielki ból. Twoja poduszka zdążyła już wchłonąć wszystkie łzy. Nie masz siły, by więcej płakać. Zabrakło już nawet tego. Wszystko powoli zaczyna być Ci odbierane.
Patrzysz w górę. Sufit wydaje się być ciekawszy od czegokolwiek. Nie jesteś w stanie obrócić się nawet w lewo lub prawo. Strach sparaliżował całe ciało, Nie czujesz już nic. Przestajesz istnieć.
Inspiracja: https://www.youtube.com/watch?v=EJ_S5Rjt_iI
Cześć. Może zabrzmi to nieco nieodpowiednio, ale cieszę się że znalazłam w sieci miejsce, którego autorka zmaga się z tym samym problemem co ja. Kiedy czytam Twoje wpisy, mam wrażenie że to co robisz pozwala Ci choć na chwilę zapomnieć o chorobie. Ufam, że odnoszę słuszne wrażenie. Trzymam kciuki, mam nadzieję że masz przy sobie ludzi, którzy Cię wspierają.
OdpowiedzUsuń