Lubię wracać do miejsc, w których czuję spokój. Do miejsc, w których mogę oddychać. Do miejsc, gdzie czekają na mnie ludzie, dla których jestem całym światem.
Amsterdam - z pozoru głośne miasto. Przepełnione ludźmi z różnych kultur. Ludźmi o różnych kolorach skóry, mówiących wieloma językami.
Amsterdam - miasto, w którym znajduje się mnóstwo hoteli, turystów. Miasto pełne szalonych imprez i festiwali.
Amsterdam - miejsce, w którym możesz być sobą. Nie musisz obawiać się konsekwencji czy krytyki.
I po mimo tych wszystkich ludźi, ciągłego biegu, szumu samochodów, dzwonków rowerów czy hałasu metra słyszę tylko ciszę. Taką, której nie ma w żadnym innym miejscu na świecie.
I to właśnie tu czuję się najbezpieczniej. Czuję się wolna i czuję spokój. Przede wszystkim tutaj jestem szczęśliwa.
Z każdej strony otoczona jestem miłością, zrozumieniem, sympatią.
Uwielbiam całe miasto. Piękne budynki, kanały wodne, uśmiechających się na ulicach ludzi, kwiaty. Wszystko.
Ale najbardziej kocham tutaj rodzinę, tych, bez których nie byłoby mi dane kiedykolwiek postawić nogi na ulicach wspaniałego Amsterdamu. To oni sprawili, że moja wizja tego miejsca jest tak pozytywna. Dzięki nim, tak chętnie tutaj wracam. Dzięki nim czuję się wolna, a zarazem tak bardzo potrzebna.
poniedziałek, 17 lipca 2017
piątek, 30 czerwca 2017
Światło
...
Poparzyłam dłonie promieniami słońca. Poczułam ciepło na skórze i zlękłam się. Straciłam wzrok patrząc na światło. A to wszystko po to, by znaleźć nadzieję. I wiecie co? Udało się.
Odniosłam fizycznie rany, ale uzdrowiłam duszę. Znalazłam to, czego nie mogłam osiągnąć. To, czego nie byłam w stanie dotknąć przez wiele miesięcy. Zaryzykowałam i ocaliłam duszę. Moja fizyczność się odbuduje. Już zaczynam stawać na nogi. Nie wierzyłam, że jeszcze poczuję wewnętrzny spokój. Zapomniałam, że życie umie zaskakiwać.
My, ludzie mamy skłonności do tego, że chcemy wszystko mieć na teraz. Najlepiej na wczoraj. A przecież wystarczy poczekać. Zawsze, gdy jest źle to musi być w końcu dobrze. Niby głupie przysłowie, które mówi, że po burzy zawsze wychodzi słońce jest tak bardzo prawdziwe. Musimy pamiętać, że wszystko kiedyś przeminie. Dobro, które mamy również. Wszystko się zapętla, ale ostatecznie światło ogarnie cały nasz lokalny wszechświat.
...
niedziela, 25 czerwca 2017
Nic nie mów
Nic już nie mów. Zaciśnij wargi najmocniej jak potrafisz. Możesz je również przegryźć. Poczujesz krew. Zaboli, ale tylko minimalnie i przez chwile. Nie chce by jakikolwiek dźwięk wypłynął z Twoich ust w moim kierunku. Powiedziałeś już zbyt wiele. Proszę umilknij. To ostatnia rzecz, o którą Cię proszę.
Moje usta krwawią już od miesięcy. Nienawidzę tego gorzkiego smaku. Gorycz krwi wypełnia moje serce, które pomału staram się skleić w całość.
Wiesz jak ciężko było wstać, gdy rzuciłeś mnie w przepaść? Byłam pewna, że zginę, że upadek spowoduje nieodwracalne szkody w moim ciele i przede wszystkim duszy. Wiem, że te słowa będą sprawiały, że zaszklą Ci się oczy, ale przepraszam. muszę gdzieś przechowywać swoje myśli.
Nie martw się. Podniosłam głowę, stanęłam na nogach i próbuję iść.
Prawie z głową w chmurach stawiam krok za krokiem. Znalazłam drogę, w której mogę czuć się bezpiecznie. Nie ma Cię tutaj, ale tak jest mi dobrze. Nauczyłam się funkcjonować bez ciebie.
poniedziałek, 19 czerwca 2017
stłumione emocje
Zaciskam powieki aby nie wydobyła się z oczu żadna łza.
Staram się z całych sił powstrzymać lawinę smutku.
Zza zamkniętych drzwi do uszu docierają stłumione dźwięki.
Znasz je od bardzo dawna.
Słyszysz je ilekroć jesteś w domu.
Musisz opanować strach, bo on tylko napędza twojego kata.
Nie możesz się bronić, ani atakować.
Czekasz aż to on wykonana ruch.
Czekasz aż za kilka godzin wszystko wróci do normy.
Zaciskasz pięści.
Tłumisz płacz w poduszce.
Dusisz się.
Wewnętrznie krwawisz z bezsilności.
Zastanawiałeś się już tyle razy jak długo to będzie trwać.
Jak długo będziesz tak psychicznie maltretowany.
Tyle razy słyszałeś rzeczy, które nigdy nie powinny dotrzeć do Twojej świadomości.
Przecież jesteś tylko dzieckiem.
Nie można cię obwiniać za zło tego świata.
Nie czuj się winny...
Mamo, ja jestem tylko dzieckiem...
Staram się z całych sił powstrzymać lawinę smutku.
Zza zamkniętych drzwi do uszu docierają stłumione dźwięki.
Znasz je od bardzo dawna.
Słyszysz je ilekroć jesteś w domu.
Musisz opanować strach, bo on tylko napędza twojego kata.
Nie możesz się bronić, ani atakować.
Czekasz aż to on wykonana ruch.
Czekasz aż za kilka godzin wszystko wróci do normy.
Zaciskasz pięści.
Tłumisz płacz w poduszce.
Dusisz się.
Wewnętrznie krwawisz z bezsilności.
Zastanawiałeś się już tyle razy jak długo to będzie trwać.
Jak długo będziesz tak psychicznie maltretowany.
Tyle razy słyszałeś rzeczy, które nigdy nie powinny dotrzeć do Twojej świadomości.
Przecież jesteś tylko dzieckiem.
Nie można cię obwiniać za zło tego świata.
Nie czuj się winny...
Mamo, ja jestem tylko dzieckiem...
czwartek, 8 czerwca 2017
"Lubię tą ciszę i spokój w bloku na 30 metrach"
Wszystko się tak szybko zmieniło. Całe życie, emocje, myśli. Nadzieja przychodzi i odchodzi. Bawi się naszymi uczuciami.
Wszyscy o coś pytają. Zadają pytania, które wrzynają się w serce. Ludzie tak dużo mówią, obiecują, kochają, a później odchodzą. Jest szczęście, jest euforia, ale za chwilę smutek i płacz. Nie potrafisz się uśmiechnąć, skoro życie nauczyło tylko płakać. Doświadczyłeś straty i bezsilności.
Umarłeś już minimum dwa razy. Jak masz teraz żyć, po tym wszystkim co widziałeś, co czułeś w przeszłości. Chwile mijają jedna za drugą. Wszystko przemija, a ty tkwisz w małym pokoju z długopisem w ręku.
Leżysz na podłodze i zastanawiasz się, dlaczego nie potrafisz być szczęśliwy. Dlaczego przeraża Cię świat i ludzie. Dlaczego boisz się słońca i dlaczego tylko w samotności czujesz się bezpiecznie. Nie pozwolisz się już skrzywdzić. Nie dopuścisz, by ktoś po raz kolejny rozerwał Ci serce na strzępy.
Umarłeś i wróciłeś. Nikt nie wie na jak długo. Widziałeś siebie już na drugim świecie, prawda? Nikt nie potrafi zrozumieć emocji i myśli wypełniających Twoją głowę. Wracasz do muzyki - proste słowa wydają się być znajome, a dźwięki łagodzą posklejane serce.
"Zostań, jak nikt mnie znasz. Przecież dobrze wiesz, że boję się być sam"
Wszyscy o coś pytają. Zadają pytania, które wrzynają się w serce. Ludzie tak dużo mówią, obiecują, kochają, a później odchodzą. Jest szczęście, jest euforia, ale za chwilę smutek i płacz. Nie potrafisz się uśmiechnąć, skoro życie nauczyło tylko płakać. Doświadczyłeś straty i bezsilności.
Umarłeś już minimum dwa razy. Jak masz teraz żyć, po tym wszystkim co widziałeś, co czułeś w przeszłości. Chwile mijają jedna za drugą. Wszystko przemija, a ty tkwisz w małym pokoju z długopisem w ręku.
Leżysz na podłodze i zastanawiasz się, dlaczego nie potrafisz być szczęśliwy. Dlaczego przeraża Cię świat i ludzie. Dlaczego boisz się słońca i dlaczego tylko w samotności czujesz się bezpiecznie. Nie pozwolisz się już skrzywdzić. Nie dopuścisz, by ktoś po raz kolejny rozerwał Ci serce na strzępy.
Umarłeś i wróciłeś. Nikt nie wie na jak długo. Widziałeś siebie już na drugim świecie, prawda? Nikt nie potrafi zrozumieć emocji i myśli wypełniających Twoją głowę. Wracasz do muzyki - proste słowa wydają się być znajome, a dźwięki łagodzą posklejane serce.
"Zostań, jak nikt mnie znasz. Przecież dobrze wiesz, że boję się być sam"
wtorek, 30 maja 2017
morze łez
Zamykasz oczy. Powieki opadają bardzo ciężko. Powoli tracisz widok na świat. Razem ze światłem znika wszystko inne. Nie widzisz nic, a czujesz wszystko. Czujesz uderzenia serca, zbyt szybkie i zbyt mocne. Słyszysz głębszy i szybszy oddech. Słyszysz szum. Jedna kropla wypływa z Twojego oka. Delikatnie spływa po policzku. Razem z nią wypływa ból. Otwierasz i zamykasz oczy raz po raz. Z jednej kropli powstało morze łez. Toniesz. Tracisz dech w piersiach. Woda wypełnia Twoje płuca. Nie widzisz już lądu. Straciłeś widok na to, co tak doskonale znałeś. Oddalasz się...
Marzysz o tym, by zapomnieć. By nie czuć i nie pamiętać już o niczym. Ból w klatce piersiowej przypomina Ci jednak, że wciąż kochasz. Kochać to znaczy cierpieć. Naucz się żyć z tęsknotą w sercu. Znajdź w sobie siłę, by unieść usta ponad powierzchnię wody. By wziąć ten ostatni wdech. Jeszcze nie możesz się poddać. To za szybko. Masz tyle siły, by przepłynąć dystans dzielący Cię od brzegu. Tam czeka szczęście i to wszystko czego pragniesz.
Nie jesteś SAM.
Oczyść twarz. Powietrze pachnie deszczem. Jest czyste. Naucz się selekcjonować to czym oddychasz, bo wcale nie musisz tonąć.
Marzysz o tym, by zapomnieć. By nie czuć i nie pamiętać już o niczym. Ból w klatce piersiowej przypomina Ci jednak, że wciąż kochasz. Kochać to znaczy cierpieć. Naucz się żyć z tęsknotą w sercu. Znajdź w sobie siłę, by unieść usta ponad powierzchnię wody. By wziąć ten ostatni wdech. Jeszcze nie możesz się poddać. To za szybko. Masz tyle siły, by przepłynąć dystans dzielący Cię od brzegu. Tam czeka szczęście i to wszystko czego pragniesz.
Nie jesteś SAM.
Oczyść twarz. Powietrze pachnie deszczem. Jest czyste. Naucz się selekcjonować to czym oddychasz, bo wcale nie musisz tonąć.
środa, 17 maja 2017
To, co potrzebne do życia
Zastanawiam się tak często dlaczego ja nadal żyję. Dlaczego robię co mogę, aby oddychać. Aby każdego dnia otwierać oczy, zakładać maskę i uśmiechać się do tych, którym na mnie zależy.
Teraz wiem, że to dlatego, że nauczyłam się kochać. Miłość jest najpotężniejszą z wszystkich mocy. Potrafi zabić, ale również wskrzesić. Nauczyłam się kochać, aby żyć.
Warto cierpieć, posiadać rany, aby w końcu poczuć się szczęśliwą, chociaż na sekundę. Nasze szczęście uzależnione jest od miłości. Kochajmy, aby umieć żyć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)













