Dotknęłam ręki Boga. Widziałam jak uśmiecha się do mnie i wyciąga prawą dłoń. Był jeszcze daleko, jego obraz rozmazywał się między chmurami. Przebijało jednak jego ciepło i nieskazitelnie białe światło. Tak bardzo pragnęłam być już u Jego stóp. Chciałam, żeby ukrył mnie, schował przed światem. Wiedziałam, że nie będę już czuć cierpienia, że skończą się łzy i skończy się mój czas.
Bóg jednak biorąc mnie w ramiona i otulając całym swoim ciepłem powiedział dwa słowa. Zaskoczyła mnie Jego decyzja. Byłam pewna, że to właśnie koniec.
To był początek. Mój nowy początek.
Jednak moja wycieczka po raju nie skończyła się tak szybko. Długo rozmawialiśmy, długo tłumaczone mi było dlaczego powinnam żyć. Miałam okazje zobaczyć Tych, do których zmierzałam.
Oni również jeszcze mnie tam nie chcieli.
Widziałam tam piękno, którego brak tutaj na dole, mimo, że On stworzył wszystko tak podobnie jak w Niebie. Zobaczyłam wielki las. Zielone liście kołysane przez wiatr. Słońce, które przebijało się między drzewami. Wodę, przy której, na brzegu poiły się młode łanie. Ptaki beztrosko śpiewały nad naszymi głowami, a powietrze było czystsze niż tutaj.
Bóg pozwolił mi to zapamiętać i z tym widokiem wrócić na ziemię. Bałam się, ale wiem, że już nie jestem sama. Nauczyłam się, że poddawanie się jest najgorszą z możliwych opcji. Cierpiałam po to, abym teraz doceniała jak wiele mam. Życie jest pełne niespodzianek, nauczyłam się tego późno, ale nie zapomnę już o tym.
'Po burzy zawsze wychodzi słońce' warto o tym pamiętać.