Zapominamy o tym co boli najbardziej.
Zapominamy, że skrzywdzonej duszy nie można posklejać.
Odłamane kawałki z Twojego wnętrza starają się zrosnąć, ale doskonale zdajesz sobie sprawę, że to nigdy nie nastąpi.
Robisz sobie złudną nadzieję chwilowym przypływem szczęścia.
Kilkusekundowym uśmiechem.
Szybszym biciem serca.
Zaczyna rodzić się myśl, że może tym razem pokonasz cierpienie. Udowodnisz przede wszystkim sobie, że Ty również możesz być szczęśliwy. Zaczynasz myśleć, że Tobie szczęście należy się tak samo, jak tym wszystkim uśmiechniętym ludziom dookoła Twojego małego świata.
Lecz któregoś dnia potykasz się na schodach, upadasz.
Lądujesz przed jak ci się zdaje najszczęśliwsza osobą jaką znasz. Tylko tym razem ona nie zdążyła nałożyć maski. Widziałeś jej łzy, w które nie możesz uwierzyć.
Zdenerwowana osoba ucieka, boi się, że wyjawisz jej sekret.
Siedzisz na schodach i analizujesz to, co się właśnie stało. Postanawiasz uważniej przyglądać się ludziom. Każda osoba, która wydawała Ci się znajoma zaczęła być niezrozumiale inna, obca.
Te wszystkie uśmiechy przestały być jednoznaczne.
Dostrzegasz drugie dno? Przestajesz czuć się samotnie?
Zrozumiałeś, że to nie tylko Ty borykasz się z nieszczęściem. Nie tylko Ty budzisz się bez chęci do życia. I nie tylko Tobie dusza złamała się setki razy.
Wiem, jak bardzo możesz cierpieć teraz, jutro, za tydzień. Wiem, jak trudno jest podnieść głowę z poduszki gdy zadzwoni budzik koło godziny 6:30. Wiem, jak cholernie boli uśmiechanie się do ludzi, mimo, że serce krwawi. Wiem, że nie raz zastanawiałeś się jak zakończyć to co tak naprawdę już nie istnieje od dawna.
Życie, Twoje życie.
Nie widzisz w nim teraz sensu, ale uwierz mi, że za rok, dwa czy nawet dziesięć lat będziesz dziękował sobie, że teraz zabrakło Ci odwagi by przestać oddychać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz