Dotknęłam ręki Boga. Widziałam jak uśmiecha się do mnie i wyciąga prawą dłoń. Był jeszcze daleko, jego obraz rozmazywał się między chmurami. Przebijało jednak jego ciepło i nieskazitelnie białe światło. Tak bardzo pragnęłam być już u Jego stóp. Chciałam, żeby ukrył mnie, schował przed światem. Wiedziałam, że nie będę już czuć cierpienia, że skończą się łzy i skończy się mój czas.
Bóg jednak biorąc mnie w ramiona i otulając całym swoim ciepłem powiedział dwa słowa. Zaskoczyła mnie Jego decyzja. Byłam pewna, że to właśnie koniec.
To był początek. Mój nowy początek.
Jednak moja wycieczka po raju nie skończyła się tak szybko. Długo rozmawialiśmy, długo tłumaczone mi było dlaczego powinnam żyć. Miałam okazje zobaczyć Tych, do których zmierzałam.
Oni również jeszcze mnie tam nie chcieli.
Widziałam tam piękno, którego brak tutaj na dole, mimo, że On stworzył wszystko tak podobnie jak w Niebie. Zobaczyłam wielki las. Zielone liście kołysane przez wiatr. Słońce, które przebijało się między drzewami. Wodę, przy której, na brzegu poiły się młode łanie. Ptaki beztrosko śpiewały nad naszymi głowami, a powietrze było czystsze niż tutaj.
Bóg pozwolił mi to zapamiętać i z tym widokiem wrócić na ziemię. Bałam się, ale wiem, że już nie jestem sama. Nauczyłam się, że poddawanie się jest najgorszą z możliwych opcji. Cierpiałam po to, abym teraz doceniała jak wiele mam. Życie jest pełne niespodzianek, nauczyłam się tego późno, ale nie zapomnę już o tym.
'Po burzy zawsze wychodzi słońce' warto o tym pamiętać.
wtorek, 2 maja 2017
poniedziałek, 10 kwietnia 2017
Mamy tylko siebie. Ja i Ty, pamiętasz? Obiecywałeś, że będziesz zawsze, że mnie nie zostawisz. Doskonale to pamiętam. Zatrzymałam w pamięci każde Twoje słowo. Każdą obietnice. Każdy gest, który był odzwierciedleniem Twojej miłości.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Leżeliśmy wtuleni w siebie. Pocałowałeś mnie w głowie, przytulałeś mocno, abym potrafiła się opanować, uspokoić. Chwyciłeś mnie za rękę i płożyłeś na swojej lewej piersi, abym mogła poczuć bicie Twojego serca. Wiedziałeś, że tego potrzebuje, że jedyne czego pragnę to, to abyś już zawsze był obok mnie. Byłeś najlepszy w podnoszeniu mnie na duchu. Najlepszy w tym trudnym fachu trzymania mnie przy życiu. Idealnie zastępowałeś mi powietrze. Byłeś wszystkim, po prostu.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
''I teraz, gdy już widzę, że nie ma dla nas szans..." Z słuchawkami w uszach zmierzam do celu szarymi i głośnymi ulicami. Miliony ludzi mija mnie po drodze. Każdy się śpieszy nie wiedząc, że mijają osobę, której właśnie rozsypał się cały świat.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Leżeliśmy wtuleni w siebie. Pocałowałeś mnie w głowie, przytulałeś mocno, abym potrafiła się opanować, uspokoić. Chwyciłeś mnie za rękę i płożyłeś na swojej lewej piersi, abym mogła poczuć bicie Twojego serca. Wiedziałeś, że tego potrzebuje, że jedyne czego pragnę to, to abyś już zawsze był obok mnie. Byłeś najlepszy w podnoszeniu mnie na duchu. Najlepszy w tym trudnym fachu trzymania mnie przy życiu. Idealnie zastępowałeś mi powietrze. Byłeś wszystkim, po prostu.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
''I teraz, gdy już widzę, że nie ma dla nas szans..." Z słuchawkami w uszach zmierzam do celu szarymi i głośnymi ulicami. Miliony ludzi mija mnie po drodze. Każdy się śpieszy nie wiedząc, że mijają osobę, której właśnie rozsypał się cały świat.
wtorek, 28 marca 2017
SEN
Znowu się pojawiłeś. Spoglądając na mnie z drugiego końca pokoju uśmiechnąłeś się. Patrzyłeś prosto w moje zapłakane oczy. Wdychając powietrze czułam Twój męski, delikatny zapach. Zarost, którego nienawidziłam, tym razem dodawał Ci uroku. Podszedłeś do mnie dosyć niepewnie, usiadłeś na łóżku prawie bezszelestnie i otarłeś moją mokrą od łez twarz. Początkowo nie odzywałeś się. Twoje milczenie trwało dla mnie wieczność, ale nie chciałam tego przerywać. Pierwsze słowo, które usłyszałam, na chwilę zatrzymało pracę mojego serca. Ciepło i lęk wypełniło mnie od środka. "Wróciłem" powiedziałeś prawie niesłyszalnie. Widziałam jak Twoje łzy starają się wydostać i dać mi do zrozumienia, że cierpisz. Nie odzywałam się, nie chciałam nic mówić, czekałam, aż znowu usłyszę Twój ciepły szept. Doczekałam się po krótkim czasie dwóch kolejnych słów. "Nie chciałem"
Później padło to słowo, które najbardziej chciałam usłyszeć. "Przepraszam", mówiąc to nie powstrzymywałeś już płaczu. Dałeś się ponieść emocjom. Bardzo chciałam powstrzymać te łzy, ale nie potrafiłam. Wiedziałam tylko, że oznaczają one niepewność. Nie wiedziałeś, czy rzucę Ci się na szyje i powiem, że masz zostać już na zawsze, czy odtrącę Cię, tak jak ty to zrobiłeś.
Nie zrobiłam nic przez dłuższą chwilę. Płakałam tylko razem z Tobą i patrzyłam jak naprawdę starasz się pokazać, że zostajesz. W momencie, gdy chciałam swoją dłonią otrzeć Ci teraz twarz i delikatnie pocałować Cię w usta obraz zaczął się rozlewać, zaczynałeś znikać...
Obudziłam się. Podniosłam szybko głowę z poduszki i otarłam twarz. Rozglądając się po pokoju dałam ponieść się poczuciu pustki i osamotnienia. Utwierdziłam się w przekonaniu, że nie można tak żyć, bo wyniszczę się szybciej, niż przypuszczałam.
środa, 22 marca 2017
Lubię te zdjęcia
Życie co chwile daje nam ostrego kopa. Każdego dnia pokazuje, że nic nie trwa wiecznie i, że problemy będą zawsze. Musisz nauczyć się i z czasem rozumieć, że tak właśnie musi być. Naucz się słuchać innych, bo często wiedzą więcej niż ty sam.
Możesz płakać, możesz krzyczeć.
Możesz płakać, możesz krzyczeć.
Ja mam swoich przyjaciół, swojego bloga, swój aparat. Mam swoje okno, w którym lubię wychylać się i patrzeć na miasto, szczególnie nocą i mówić sama do siebie, że jest mi źle. Tak daje upust emocjom. Taka jestem.
wtorek, 14 marca 2017
Poczucie beznadziejności
Znika tak szybko, jak szybko się pojawia. Zawsze wraca, w dodatku dwa razy silniejsze niż poprzednio. Bardzo chciałbyś, aby nie pojawiło się już nigdy, ale doskonale zdajesz sprawę, że to po prostu niemożliwe.
Bez niego nie czujesz się sobą, czujesz się obco w swoim własnym ciele, wyalienowany z rzeczywistości, która Cię otacza. Szukasz więc tego uczucia, czekasz na nie, myślisz o nim, paradoksalnie pragniesz go.
Paraliżując Cię, uśmierca zarówno ciało jak i duszę. Odbiera Ci kontrolę nad wszystkim. Mięśnie całe obolałe od stresu, głowa pęka z poczucia winy, a myśli wypełniają cały rozum. To nie są myśli nacechowane pozytywnie, myślisz tylko o tym, że jest źle, a może być gorzej. Chcesz, aby było gorzej, jednocześnie pragnąc się uwolnić od tej beznadziejności.
Szukasz pomocy? Oczywiście, że nie. To tylko stan przejściowy, wiesz, że kiedyś się skończy.
Ile już to trwa? Dobrych kilka lat, prawda? Ale to nie tak, że nie masz lepszych dni, że się nie uśmiechasz, że nie umiesz żyć.
Umiesz, starasz się, próbujesz. Dla przyjaciół, dla rodziny. Potrzebujesz ich wszystkich jednocześnie pragnąc być sama ze swoim smutkiem i lękami.
'Wiecznie uśmiechnięta, pozytywna dziewczyna' Tak, to TY. Wmawiasz sobie tylko, że nie potrafisz sobie poradzić. Czekasz, aż będzie lepiej.
Nie, to nie choroba. TO TYLKO STAN PRZEJŚCIOWY!
Bez niego nie czujesz się sobą, czujesz się obco w swoim własnym ciele, wyalienowany z rzeczywistości, która Cię otacza. Szukasz więc tego uczucia, czekasz na nie, myślisz o nim, paradoksalnie pragniesz go.
Paraliżując Cię, uśmierca zarówno ciało jak i duszę. Odbiera Ci kontrolę nad wszystkim. Mięśnie całe obolałe od stresu, głowa pęka z poczucia winy, a myśli wypełniają cały rozum. To nie są myśli nacechowane pozytywnie, myślisz tylko o tym, że jest źle, a może być gorzej. Chcesz, aby było gorzej, jednocześnie pragnąc się uwolnić od tej beznadziejności.
Szukasz pomocy? Oczywiście, że nie. To tylko stan przejściowy, wiesz, że kiedyś się skończy.
Ile już to trwa? Dobrych kilka lat, prawda? Ale to nie tak, że nie masz lepszych dni, że się nie uśmiechasz, że nie umiesz żyć.
Umiesz, starasz się, próbujesz. Dla przyjaciół, dla rodziny. Potrzebujesz ich wszystkich jednocześnie pragnąc być sama ze swoim smutkiem i lękami.
'Wiecznie uśmiechnięta, pozytywna dziewczyna' Tak, to TY. Wmawiasz sobie tylko, że nie potrafisz sobie poradzić. Czekasz, aż będzie lepiej.
Nie, to nie choroba. TO TYLKO STAN PRZEJŚCIOWY!
poniedziałek, 13 marca 2017
oczekiwanie na wiosne
W przypływie pozytywnych emocji chwyciłam za aparat. Już zapomniałam jakie to przyjemne uczucie naciskać na te znajome mi przyciski. Ustawianie ostrości, kadrowanie, ah tak bardzo mi tego brakowało. Samowyzwalacz to w tym momencie mój najlepszy fotograficzny przyjaciel. Polubiłam najwidoczniej robienie sobie samej zdjęć, bo to już chyba 3 'sesja' z kolei. Aktualnie nie mogę robić zdjęć plenerowych, więc pocieszam się takimi. Czekam oczywiście na słońce i naturę budzącą się do życia! Wtedy będzie okazja na robienie cudownych zdjęć, nie mogę się doczekać <3 Mam nadzieję, że w raz z odejściem zimy znikną moje zmartwienia. Bardzo pragnę mieć już wolny umysł, przestać się zamartwiać i skoncentrować na nowych rzeczach. Życzcie mi tego, abym zaczęła funkcjonować na pełnych obrotach, abym mogła oddychać nowym, świeżym powietrzem.
Buziaczki!
Buziaczki!
poniedziałek, 6 marca 2017
raczej czarne niż białe
Ile razy patrząc w lustro widziałeś czerwone, pełne łez oczy?
Ile razy zabrakło tlenu, żeby funkcjonować?
Ile razy przyspieszał Ci oddech podczas, gdy nie mogłeś opanować płaczu?
Ile razy ktoś zapytał czy nadal go kochasz?
Ile razy pomyślałeś sobie jak bardzo czegoś nienawidzisz?
Ile razy później stwierdzałeś go kochasz to ponad wszystko?
Ile razy tęskniłeś tak mocno, że tęsknota wyrywała Ci serce?
Ile razy pragnąłeś po prostu zniknąć i nie czuć już zupełnie nic?
Jesteś taki obcy, chłodny, inny.
Jesteś tak bardzo znajomy, a równocześnie zaskakująco różnisz się od tego,którego poznałam x czasu temu.
Wyglądasz tak samo, ale patrzysz inaczej, uśmiechasz się inaczej, przytulasz inaczej, pachniesz nawet inaczej. Nie czuć od ciebie miłości, pożądania, czułości ani zrozumienia. Nic już nie czuć. Zgasłeś tak jak nikomu nie potrzebne już palenisko. Nikt nie potrzebuje już jego ciepła, wiec ogień został zagaszony. Tylko zapomniałeś o mnie w tym wszystkim. Tobie ciepła już wystarczyło, ale JA zamarzam teraz. Stojąc sama na skraju lasu. Otoczona milionem drzew, które przerażają mnie bardziej niż kiedykolwiek. Sama szukam drogi do domu, w tej ciemności nie widzę nikogo, kto mógłby wskazać jak iść. Różne dźwięki dolatują to moich uszu, omijam wiele nieznanych miejsc. Idę dwa kroki do przodu, ale później cofam się. Błądzę, płacze, umieram ze strachu. W końcu znalazłam ścieżkę, wydaje się być znajoma. Czy powinnam iść w tamtym kierunku? Może to tylko pomyłka i jeszcze bardziej popadnę w ta czarną otchłań, a może na końcu będzie czekał DOM.
Ile razy zabrakło tlenu, żeby funkcjonować?
Ile razy przyspieszał Ci oddech podczas, gdy nie mogłeś opanować płaczu?
Ile razy ktoś zapytał czy nadal go kochasz?
Ile razy pomyślałeś sobie jak bardzo czegoś nienawidzisz?
Ile razy później stwierdzałeś go kochasz to ponad wszystko?
Ile razy tęskniłeś tak mocno, że tęsknota wyrywała Ci serce?
Ile razy pragnąłeś po prostu zniknąć i nie czuć już zupełnie nic?
Jesteś taki obcy, chłodny, inny.
Jesteś tak bardzo znajomy, a równocześnie zaskakująco różnisz się od tego,którego poznałam x czasu temu.
Wyglądasz tak samo, ale patrzysz inaczej, uśmiechasz się inaczej, przytulasz inaczej, pachniesz nawet inaczej. Nie czuć od ciebie miłości, pożądania, czułości ani zrozumienia. Nic już nie czuć. Zgasłeś tak jak nikomu nie potrzebne już palenisko. Nikt nie potrzebuje już jego ciepła, wiec ogień został zagaszony. Tylko zapomniałeś o mnie w tym wszystkim. Tobie ciepła już wystarczyło, ale JA zamarzam teraz. Stojąc sama na skraju lasu. Otoczona milionem drzew, które przerażają mnie bardziej niż kiedykolwiek. Sama szukam drogi do domu, w tej ciemności nie widzę nikogo, kto mógłby wskazać jak iść. Różne dźwięki dolatują to moich uszu, omijam wiele nieznanych miejsc. Idę dwa kroki do przodu, ale później cofam się. Błądzę, płacze, umieram ze strachu. W końcu znalazłam ścieżkę, wydaje się być znajoma. Czy powinnam iść w tamtym kierunku? Może to tylko pomyłka i jeszcze bardziej popadnę w ta czarną otchłań, a może na końcu będzie czekał DOM.
Subskrybuj:
Posty (Atom)