W przypływie pozytywnych emocji chwyciłam za aparat. Już zapomniałam jakie to przyjemne uczucie naciskać na te znajome mi przyciski. Ustawianie ostrości, kadrowanie, ah tak bardzo mi tego brakowało. Samowyzwalacz to w tym momencie mój najlepszy fotograficzny przyjaciel. Polubiłam najwidoczniej robienie sobie samej zdjęć, bo to już chyba 3 'sesja' z kolei. Aktualnie nie mogę robić zdjęć plenerowych, więc pocieszam się takimi. Czekam oczywiście na słońce i naturę budzącą się do życia! Wtedy będzie okazja na robienie cudownych zdjęć, nie mogę się doczekać <3 Mam nadzieję, że w raz z odejściem zimy znikną moje zmartwienia. Bardzo pragnę mieć już wolny umysł, przestać się zamartwiać i skoncentrować na nowych rzeczach. Życzcie mi tego, abym zaczęła funkcjonować na pełnych obrotach, abym mogła oddychać nowym, świeżym powietrzem.
Buziaczki!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz